EDYTORIAL
Act in Ten Acts
Na kolacji z okazji imienin była kaczka w jabłkach, merlot i niespotykany smutek potomstwa. W kategoriach międzygwiezdnej wyprawy nie mamy szans, a cel wyprawy odleglejszy niż na starcie. Zapewniam, że wszyscy to wiedzą. Wtedy mama o Krysi dykteryjkę opowiada, że poszła kupić pończochy, zgniłozielone, do sukienki też ciemnej, ale jej się pomyliło (kupiła różowe) i nagle ta nadzieja, niespełna radość tląca się od samego tylko przeczucia koloru, tak niepraktycznego w podróży.
Zdjęć40
Średnia ocena6.5
Wyświetleń6,6k
Ostatnia aktualizacja7 PAŹDZIERNIKA 2026







































